Przywykliśmy do tego, że na dachach wielu polskich ratuszy widnieją dekoracyjno-pamiątkowe chorągiewki czy też kurki, najczęściej blaszane dzieła miejscowych kowali. Tymczasem nad ratuszem piaseczyńskim, niczym nad meczetem, połyskuje zagadkowy półksiężyc.
W sierpniu 1777 r. do Warszawy zmierzał Numanbej, poseł tureckiego sułtana. Ostatni nocleg przed dotarciem do stolicy wypadł dostojnej delegacji we dworze nieopodal Piaseczna. Wyrazem ciepłych stosunków, jakie utrzymywały się wówczas pomiędzy Stambułem a Warszawą, było wystawne przyjęcie, które wydano na cześć sułtańskiego posła. Wtedy też nad piaseczyńskim ratuszem umieszczono półksiężyc, ot tak, dla przypodobania się gościowi. Symbol wyznawców islamu pozostał w Piasecznie i stał się atrakcją turystyczną. Pojawił się nawet na wieży następcy starego ratusza, budynku z pierwszej połowy XIX w., w którym dziś mieści się urząd stanu cywilnego.
Kilkadziesiąt metrów dzieli półksiężyc od chrześcijańskich krzyży XVI-wiecznego kościoła św. Anny. To urokliwy przykład zapóźnionego mazowieckiego gotyku, z charakterystycznymi okrągłymi skarpami w narożach. Na zewnątrz, we wnęce ściany zamykającej prezbiterium znajduje się doskonała barokowa rzeźba św. Jana Nepomucena. Nieco poniżej tkwi w murze zerwana obręcz żelaznej kuny, którą warto zobaczyć. Przed laty przykuwano do niej przestępców mających na sumieniu drobniejsze występki. Wystawali godzinami w publicznym miejscu, narażeni na publiczną pogardę i drwiny.